1913 -2013 przywracamy historię Tybetu

Nowy Jork – W czasie, gdy Tybetańczycy i aktywiści zebrani w dziesiątkach miejsc na całym świecie upamiętniali Tybetańską Proklamację Niepodległości wydaną w 1913 r. przez XIII Dalajlamę, z Nepalu i wschodniego Tybetu dotarły informacje o protestach-samospaleniach, w tym setnym, które miało miejsce w Tybecie. W środę, niezidentyfikowany mnich podpalił się w Katmandu przed słynną stupą Boudhanath. Tybetańskie źródła przekazały informację o samospaleniu 37-letniego mnicha Lobsanga Namgyala z klasztoru Kirti w Ngaba (chin. Aba) we wschodnim Tybecie, do którego doszło 3 lutego. Samospalenie Lobsanga Namgyala jest 100 potwierdzonym doniesieniem o Tybetańczyku w Tybecie podpalającym się w proteście przeciwko chińskiej władzy – o którym do dziś nie było wiadomo.


Zobacz obchody Tybetańskiego Dnia Niepodległości na całym świecie!

W Nowym Jorku czterech Tybetańczyków urodzonych w Tybecie: Dharsey Tenpa, Lobsang Tenzin, Gyatso i Gyurme zostało aresztowanych po tym, jak rozwinęli 2,5 metrową kopię Tybetańskiej Proklamacji Niepodległości przed siedzibą chińskiej delegacji przy ONZ i przykuli się łańcuchami do budynku. Wzywali chiński rząd do uznania historycznego faktu niepodległości Tybetu i natychmiastowego zaprzestania prześladowań i kampanii dezinformacji w Tybecie.

„W dniu, kiedy obchodzimy 100 lat od kiedy XIII Dalajlama ponownie potwierdził suwerenność Tybetu, upamiętniamy także druzgoczące setne samospalenie w Tybecie”, powiedział Tenzin Dordże, Dyrektor Students for a Free Tibet. „Podobnie, jak poprzednicy, dwóch młodych mnichów, którzy podpalili się w Tybecie i Nepalu, oddali swoje życie z nadzieją, że ich poświęcenie rzuci światło na ogrom cierpienia Tybetańczyków pod chińskimi rządami, a także zademonstruje Pekinowi i światu że Tybetańczycy wciąż pragną i zasługują na wolność, która została im odebrana wraz z najazdem chińskich komunistycznych wojsk w 1949 r. Mamy nadzieję, że dziś, poprzez publiczne upamiętnienie naszej historii jako niepodległego państwa – historii którą przez 60 lat chiński rząd stara się wymazać z powszechnej świadomości – zaczniemy sprzeciwiać się bezpodstawnym chińskim roszczeniom do Tybetu i dowiedziemy naszej determinacji, aby odzyskać wolność.”

W ostatnich tygodniach chińskie władze prowadzą masowe aresztowania w Tybecie, skazały 41-letniego mnicha na karę śmierci w zawieszeniu na dwa lata oraz dziesiątki innych – w tym nastolatków – na długie wyroki więzienia oraz rozpoczęły kampanię oczerniania Tybetańczyków i Dalajlamy w kontrolowanych przez państwo mediach.

„Chiński rząd zaangażował się w masowe prześladowania i kampanię oszczerstw które mają uczynić z Tybetańczyków kryminalistów, kiedy to właśnie chińskie represje i 60 lat brutalnej okupacji pchnęła 100 Tybetańczyków do podpalenia się jako protestu na rzecz wolności.” powiedziała Teznin Dolkar, Wicedyrektorka SFT. „Wzywamy chiński rząd do zaprzestania prześladowań i tej niedorzecznej kampanii dezinformacji, apelujemy do społeczności międzynarodowej i światowych przywódców aby naciskali na Chiny w celu zaprzestania zastraszania i oczerniania Tybetańczyków.”



Tybetańczycy i aktywiści od Tajwanu i Indii do Polski i San Francisco organizują protesty, koncerty, debaty i inne wydarzenia mające upamiętnić stulecie potwierdzenia tybetańskiej niepodległości przez XIII Dalajlamę. Tybet był niepodległym państwem z własną walutą, systemem pocztowym, paszportami do czasu zajęcia pod przywództwem Komunistycznej Partii Chin w 1949 r.

Dowiedz się więcej jak wziąć udział w kampanii, poznaj tło historyczne i tekst tybetańskiej proklamacji niepodległości!

Okupowany Tybet: Kazus z prawa międzynarodowego
Na podstawie opracowania Evy Herzer

W 1949 roku Chiny przeprowadzili inwazję na Tybet i do chwili obecnej Tybet pozostaje pod okupacją. Około 1,2 miliona Tybetańczyków (1) straciło życie wskutek ponad 40-letniej okupacji, a ludobójstwo kulturowe trwa niezmiennie, podczas gdy światowe rządy przyglądają się temu, właściwie bezczynnie.

Tybet, zanim nastąpiła inwazja i przyłączenie do Chin, był suwerennym państwem. Jako takie ma prawo do decydowania o sobie. Uzasadnione domaganie się suwerenności opiera się zarówno na integralności terytorialnej, jak i na prawie do samostanowienia. Niniejszy artykuł przedstawia analizę każdego z tych czynników.

I. Integralność terytorialna

1. Perspektywa historyczna 
Kolumna z traktatem
chińsko-tybetańskim z 821 r.
Podczas gdy Chiny twierdzą, że zawsze stanowił część Chin, Tybet w rzeczywistości ma w swojej historii co najmniej 1300 lat niepodległości od Chin. W roku 821 China i Tybet zakończyły niemal 200-letnią walkę traktatem wyrytym na trzech kamiennych kolumnach, z których jedna, co zaskakujące, wciąż znajduje się przed świątynią Dżokhng w Lhasie. Traktat głosi między innymi:
„Zarówno Tybet, jak i Chiny będą strzec obecnych państw i granic. Cały region na wschodzie stanowi państwo Wielkich Chin, a cały region na zachodzie stanowi państwo Wielkiego Tybetu. Z żadnej strony nie będzie wojny, wrogich najazdów ani przejęcia terytorium. Aby to porozumienie rozpoczynające wspaniałą epokę, w której Tybetańczycy w Tybecie i Chińczycy w Chinach będą szczęśliwi nigdy się nie zmieniło, powołujemy na świadków Trzy Klejnoty, ciała Świętych, słońce i księżyc, planety i gwiazdy.”


W XIII I XIV wieku zarówno Chiny, jak i Tybet znalazły się w strefie wpływów Imperium Mongolskiego. Chiny twierdzą dziś, że Tybet i Chiny w tym czasie stały się jednym krajem, ze względu na znajdowanie się obydwu narodów pod wpływem mongolskim.  Oceniając to twierdzenie, należy pamiętać, że praktycznie cała Azja znajdowała się pod wpływem Kubiłaj-Chana i jego następców, którzy stworzyli największe imperium w historii świata.  Po drugie,należy przeanalizować stosunki mongolsko-tybetańskie i mongolsko-chińskie. Stosunki te miały zupełnie różny charakter, a także rozpoczęły się i zakończyły w różnym czasie. Tybet znalazł się pod wpływem Mongołów przed podbojem Chin przez Kubiłaj-Chana i odzyskał niepodległość kilka dziesięcioleci przed odzyskaniem jej przez Chiny. Podbój Chin przez Mongołów miał charakter militarny, podczas gdy Tybetańczycy i Mongołowie nawiązali wyjątkowy z punktu widzenia historycznego typ relacji, zwany „czo-yon” (patron-kapłan). Te dwie ostatnie nacje zawsze łączyły bliskie więzi rasowe i kulturowe. Arystokracja mongolska nawróciła się na buddyzm  i poszukiwała przywództwa duchowego i moralnego uzasadnienia dla swojego zarządzania rozległym imperium, które mogła jej zapewnić tybetańska teokracja. Jako patroni Tybetu, Mongołowie zobowiązywali się chronić go przed obcymi inwazjami. W zamian Tybetańczycy obiecywali lojalność wobec mongolskiego imperium. Stosunki mongolsko-tybetańskie były więc oparte na wzajemnym szacunku i obustronnej odpowiedzialności. Stanowi to jaskrawy kontrast w zestawieniu z relacjami mongolsko-chińskimi, powstałymi na zasadzie podboju i dominacji. Mongołowie rządzili Chinami, podczas gdy Tybetem rządzili Tybetańczycy . Wpływy mongolskie w Tybecie słabły, aż wreszcie całkowicie ustały wraz ze schyłkiem mongolskiego imperium w połowie XIV wieku.

W 1639 roku, Dalajlama zapoczątkował kolejną relację cho-yon, tym razem z cesarzem Manczu (mandżurskim), który w 1644 roku podbił Chiny i założył dynastię Qing. W 1720 roku, Mandżurowie wypełniając swą rolę protektorów Tybetu, na prośbę Tybetańczyków wkroczyli do Lhasy i pomogli rządzącym Tybetem umocnić ich władzę po okupacji Mongołów Dżungarskich. Chociaż relacja czo-yon mogła zostać sformalizowana w 1720 roku za pomocą pisemnego traktatu, nie zachowały się żadne dowody potwierdzające istnienie takiego dokumentu. Do połowy XIX wieku, wpływy mandżurskie znacznie osłabły, ponieważ imperium mandżurskie zaczęło się rozpadać. W 1842 i w 1856 roku Mandżurowie nie byli w stanie odpowiedzieć na tybetańskie prośby o  pomoc w odparciu powtarzających się inwazjach nepalskich Gurków. Tybetańczycy odparli ich bez żadnej pomocy i zawarli dwustronne traktaty pokojowe. W 1911 roku związek Tybetańczyków z Mongołami ostatecznie się rozpadł ze względu na upadek dynastii mandżurskiej.

Mapa traktatu granicznego podpisanego przez Tybet i Wielką Brytanię w 1914 r.,
nieuznawanego przez stronę Chińską, na którym jednak granice swoje opierają współczesne Indie
Tybet oficjalnie ogłosił niepodległość w 1913 roku i dalej trwał jako w pełni suwerenne państwo, do czasu inwazji chińskiej w 1949 roku.  Tybet decydował sam o sobie bez obcych wpływów, prowadził własną politykę zagraniczną, dysponował wojskiem i posiadał własny system pocztowy. Był uznawany przez swoich sąsiadów, jak również przez Wielką Brytanię, z którą wspólnie ustanowił kilka traktatów dotyczących podróży i handlu.

2. Skutki chińskiej inwazji 

Tybet był niepodległym państwem w momencie chińskiej inwazji , a zgodnie z prawem międzynarodowym państwo istnieje, dopóki takie założenie nie zostanie obalone. Chiny natomiast nie są w stanie udowodnić, że przysługiwało im prawo do Tybetu w momencie jego siłowego zajęcia. W 1951 roku, tybetańska delegacja w Pekinie podpisała tak zwane Siedemnastopunktowe Porozumienie, zgodnie z którym Tybet miał kontrolować swoje sprawy wewnętrzne, natomiast decyzję o jego sprawach zagranicznych pozostawiano Chinom. Delegaci byli zmuszani do podpisania porozumienia, grożono im przemocą i odmówiono im prawa konsultacji z Lhasą przed jego podpisaniem. Poinformowali oni stronę chińską, że nie mają prawa podpisać porozumienia i że nie posiadają oficjalnych pieczęci rządowych koniecznych do sformalizowania traktatu. Po zapoznaniu się z treścią traktatu, rząd w Lhasie natychmiast zatelelegrafował do Pekinu, zawiadamiając, że dokument jest nie do przyjęcia.  Należy również pamiętać o tym, że w momencie podpisania traktatu chińskie wojska zajmowały znaczną część Tybetu. Zgodnie z artykułem 5 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów, każde porozumienie podpisane pod przymusem okoliczności  jest nieważne. Ponadto, Chiny zaczęły łamać jego postanowienia natychmiast po jego podpisaniu.

Nie istnieje uzasadnienie natury prawnej dla chińskiej ingerencji w integralność terytorialną Tybetu.  Zajęcie siłą jest złamaniem prawa międzynarodowego. Artykuł 2(4) Karty Narodów Zjednoczonych wyraźnie tego zabrania. Dlatego też chińska inwazja i wciąż trwająca okupacja Tybetu nie nadały Chinom żadnych praw – wręcz przeciwnie, Chiny są winne nielegalnej inwazji wojskowej i niezgodnej z prawem międzynarodowym kolonizacji Tybetu.

II. Prawo do samostanowienia

1. Tybetańczycy jako "lud”
Poza historycznym, terytorialnym prawem Tybetańczyków do suwerenności, mają oni prawo do samostanowienia. Prawo do samostanowienia określa  artykuł 1 (2) Karty Narodów Zjednoczonych, według którego celem istnienia Organizacji Narodów Zjednoczonych jest „rozwijanie przyjaznych stosunków między narodami w poszanowaniu zasad ich równouprawnienia i samostanowienia”. Dalej rozdziały IX, XI, XII i XIII Karty określają zasady dotyczące samostanowienia i zobowiązują państwa członkowskie do poszanowania prawa narodów do samostanowienia.

Prawo do samostanowienia jest także opisane w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uznawanej powszechnie jako jedno z źródeł prawa międzynarodowego.  Podczas gdy istnienie prawa do samostanowienia jest niekwestionowane, spory może budzić pytanie o to, które „ludy” mają prawo do samostanowienia. Z braku konkretnej prawnej definicji, badacze opracowali  definicję „ludu”, któremu takie prawo przysługuje. Definicja ta obejmuje takie obiektywne komponenty jak ta sama rasa, język, religia, terytorium i historię oraz komponent subiektywny, jakim jest poczucie tożsamości jako ludu.  Tybetańczycy w oczywisty sposób wpisują się w tę definicję, zarówno pod względem obiektywnym, jak i subiektywnym. Stanowią odrębną grupę etniczną, z własnym językiem, religią, kulturą i historią, całkowicie odmiennymi od chińskich.  Istnieją liczne dowody na to, że nawet Chińczycy przez ponad 2000 lat postrzegali Tybetańczyków jako odrębną rasę.  Opór Tybetańczyków wobec chińskich rządów w Tybecie oraz aktywna postawa tybetańskiego rządu na uchodźstwie dowodzą silnego poczucia Tybetańczyków o ich odrębnej tożsamości. Ponadto Tybet, zarówno pod względem geograficznym, jak i ekonomicznym  jest w stanie samodzielnie funkcjonować, a jego prawo do samostanowienia zapewniłoby nie tylko poszanowanie praw człowieka i godności ludzkiej, jak również pokój i stabilizację w regionie. Tybet, jako strefa buforowa między Chinami i Indiami, łagodziłby sytuację na jednej z najbardziej zmilitaryzowanych i będącej powodem zażartych sporów granic na świecie.

2. Legalność rządu
Ponadto, według Międzynarodowej Komisji Prawników, pozbawianie praw człowieka przez rząd jest dowodem nielegalności rządu i pociąga za sobą prawo do samostanowienia dla uciskanego ludu. Zgodnie z „Deklaracją zasad prawa międzynarodowego dotyczącą przyjaznych stosunków i współdziałania państw zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych” (Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego 2625), integralność terytorialna jest przynależna jedynie legalnym rządom, które „postępują zgodnie z zasadą równouprawnienia i samostanowienia ludów”. Wymaga to nie tylko tego, aby władza rządu wynikała z woli rządzonych, ale także by rząd był gwarantem politycznych, cywilnych, ekonomicznych i kulturalnych praw ludności.  Chiny tymczasem regularnie łamią prawa Tybetańczyków. W okupowanym przez Chiny Tybecie mają miejsca arbitralne aresztowania i zatrzymania, tortury, systematyczne łamanie praw, prześladowania religijne i egzekucje bez sądu. Wszystko to najwyraźniej ma na celu zabicie tybetańskiego ducha. Ponadto, Chiny nieustannie przenoszą miliony własnych obywateli na terytorium Tybetu, niezgodnie z artykułem 49 IV Konwencji Genewskiej i przyczyniają się do degradacji środowiska naturalnego w Tybecie.

WNIOSKI

Chociaż Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych ustanowiło w latach 1961 i 1965 rezolucje uznające prawo Tybetańczyków do samostanowienia , ONZ nie podjęła żadnych kroków, mających na celu przywrócenie Tybetowi suwerenności.  Od czasu do czasu, niezależni eksperci ONZ zwracają uwagę na łamanie przez Chiny prawa międzynarodowego. Jednak grupy polityczne ONZ, odpowiadające za politykę i działanie, przeważnie decydują się na brak interwencji.

W dzisiejszych czasach zainteresowanie państw przestrzeganiem prawa międzynarodowego padło ofiarą interesów gospodarczych. Narody rywalizują ze sobą o dostęp do 1,2-miliardowego chińskiego rynku konsumenckiego. Krytykowanie Chin za łamanie praw człowieka, zarówno ogólnie, jak i konkretnie, w związku ze sprawą Tybetu prowadzi zawsze do ostrych protestów po stronie Chin i zamrożenia stosunków gospodarczych.  (...) Do tej pory poszczególne państwa okazały się niechętne jednoczeniu się w obronie prawa – kiedy jedno państwo nawołuje Chiny do jego przestrzegania, inne ochoczo korzysta z możliwości zapewnienia sobie nowych układów gospodarczych.

Rodzi się więc pytanie o to, jakie są priorytety społeczności cywilizowanego świata?  Czym różnią się zasady etyczne jednostki i wspólnoty?  Czy nie jest tak, że jednostki troszczą się o własne dobro, podczas gdy wspólnota stara się zapewnić dobrobyt wszystkim swoim członkom? Uważamy, że ta sama zasada dotyczy narodów i wspólnoty narodów. Należy pamiętać, że 185 państw uzgodniło, że jako członkowie Narodów Zjednoczonych będą przestrzegać  międzynarodowego prawa, standardów i norm, jednak okazuje się, że niechętnie wzajemnie się upominają w kwestii ich naruszania. Jeszcze mniej chętnie wprowadzają skuteczne mechanizmy jego egzekwowania.

Wina za nieustającą okupację Tybetu spoczywa więc nie tylko na Chinach, ale także na wszystkich członkach ONZ. Czas, aby nasze rządy nie tylko z żalem lub wytykając palcami spoglądały w przeszłość, na takie zdarzenia jak unicestwienie tubylczej ludności w Ameryce czy niemiecki Holokaust, ale żeby powstrzymały łamanie praw człowieka, które ma miejsce obecnie, poprzez zdecydowane i skoordynowane międzynarodowe działania. Uważamy, że naszą moralną odpowiedzialnością jest przekonanie naszych rządów do monitorowania przypadków łamania praw człowieka na arenie międzynarodowej, otwartego krytykowania tych, którzy je łamią i promowania skutecznego systemu egzekwowania prawa międzynarodowego.

Eva Herzer, mediatorka, prawniczka w Berkley w Kaliforni, była prezeską Intertnational Commision of Jurist for Tibet (obecnie Tibet Justice Center).
Tłumaczenie: Ewa Wiśniewska

(1) Obecnie wartość tą uznaje się za niepotwierdzoną, co nie zmienia oceny skali prześladowań w Tybecie.