Oświadczenie Lhamo Tso

6 sierpnia 2008 r., na dwa dni przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich, w pekińskim Hotelu G odbyła się niezwykła premiera filmu "Poza strachem" ("Leaving fear behind"), jej odbiorcami była wybrana grupa dziennikarzy. Pokaz filmu został przerwany przez obsługę hotelu i służby bezpieczeństwa.

Fil nagrany wspólnie przez Dhodnupa Łangczena i Dzigme Gjatso to dokument prezentujący wypowiedzi zwykłych Tybetańczyków na temat sytuacji w ich kraju. Przemycony za granicę był pokazywany w wielu krajach, w tym w Polsce (w 2008 r. na zaproszenie Fundacji Inna Przestrzeń w Polsce towarzyszył pokazom filmu kuzyn Dhondupa Łangczena - Dziamjang Tsering).

Pięć lat po tych wydarzeniach, Dhondup Łangczen, w złym stanie zdrowia wciąż znajduje się w więzieniu. Stan i miejsce pobytu Dzigme Gologa pozostają nieznane.

W czerwcu tego roku, Students for a Free Tibet Poland wspólnie z Filming for Tibet zgłosiło kandydaturę Dhondupa Łangczena i Dzigme Goloka do Nagrody Lecha Wałęsy za działania na rzecz wolności i demokracji. Niezależnie, jakie będą wyniki prac Kapituły Nagrody, chcemy nagłośnić los Dhondupa Łangczena oraz szczególnie Dzigme Goloka.

Poniżej publikujemy Oświadczenie Lhamo Tso, żony Dhondupa Łangczena, załączone do naszego zgłoszenia do Nagrody.

Nazywam się Lhamo Tso i jestem żoną Dhondupa Łangczena. Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma wspomnieniami związanymi z moim ukochanym mężem oraz tym, co zdarzyło się w ciągu ostatnich sześciu lat.

W 2007 i 2008 roku mąż wraz z przyjacielem, Dzigme Gjatso (znanym również jako „Golog Dzigme”), wybrali się do Tybetu wyposażeni w małą kamerą wideo i zarejestrowali tam niekończącą się tragedię naszej ojczyzny. Podczas podróży przeprowadzili wywiady z ponad 100 zwykłymi ludźmi, którzy wyrażali frustrację z powodu chińskiej okupacji, dawali świadectwo swej głębokiej wiary w Jego Świątobliwość Dalajlamę i wyrażali nadzieję, że dla mojego narodu nadejdą lepsze czasy.

Po zrealizowaniu filmu, który w międzyczasie zobaczył cały świat, mój mąż i Dzigme Gjatso zostali aresztowani. Męża skazano na sześć lat więzienia. Miejmy nadzieję, że zostanie zwolniony w przyszłym roku. Natomiast Dzigme znosi od tego czasu nieustanne nękanie ze strony reżimu. Dziigme Gjatso, mnich, a jednocześnie działacz społeczny, który zorganizował pomoc dla tybetańskich ofiar trzęsienia ziemi w Dzikundo i który angażuje się w prywatne inicjatywy edukacyjne dla dzieci nomadów, został pod koniec 2012 r. oskarżony o zabójstwo na podstawie sfingowanych dowodów.

Przez ostatnie pięć lat jako matka starałam się wzmocnić zaufanie moich dzieci i próbowałam wytłumaczyć im, dlaczego nasza rodzina musi tak bardzo cierpieć i nieustannie się bać.

Potem rozmawiałam z wieloma osobami, które widziały film dokumentalny poświęcony mojemu mężowi. Podróżując i rozmawiając z setkami młodych ludzi i starców, a także słuchając ich opowieści, wreszcie przekonałam się, że los taki, jak mojego męża, przypadł w udziale tysiącom ludzi na całym świecie. Sądzę, że globalne doświadczenie walki z niesprawiedliwością i twarde obstawanie przy podstawowych ludzkich wartościach, takich jak miłość, sprawiedliwość, prawda i okazywanie odpowiedzialności za społeczność, doprowadziło do powstania swoistego braterstwa dzielnych ludzi walczących o należną nam wszystkim wolność i demokrację. Mogę z dumą stwierdzić, że mój mąż i jego przyjaciel Dzigme Gjatso stanowiliby kolejne mocne ogniwa takiego przedsięwzięcia.

Jak to często bywa, niewiele wiemy o tych odważnych kobietach i mężczyznach, którzy tak dzielnie bronią ludzkich wartości stanowiących podstawę naszej wolności. W Tybecie przebywa setki więźniów politycznych, o których nic nie wiadomo. Jestem przekonana, że sytuacja wygląda identycznie także w innych krajach świata. Przykładem takiego nieszczęsnego losu, który głęboko mnie niepokoi, jest cierpienie druha mojego męża, Dzigme Gjatso. W tej chwili władze chińskie polują na tego człowieka. Dzigme ukrywa się, a uniknięcie schwytania stało się dla niego sprawą życia i śmierci.

Mój mąż jest synem dumnego rolnika. Nigdy nie zdobył formalnego wykształcenia. Jednak napędzała go ciekawość świata i niezachwiany kodeks moralny, który ostatecznie doprowadził go do ​​przeciwstawienia się reżimowi chińskiemu, reżimowi, który ma za nic ludzkie dobro. Naszym nauczycielem było samo życie, a jego nauki okazały się niezmiernie dotkliwe. Mam nadzieję, że po wyjściu z więzienia mój drogi mąż i my, czyli jego rodzina, znów będziemy razem. Wierzę, że nasze dzieci zrozumieją, że nasza bolesna ofiara wieloletniego rozdzielenia nie była daremna, ponieważ przysłużyła się lepszej przyszłości wszystkich ludzi na całym świecie.

Lhamo Tso
San Francisco, kwiecień 2013 r.

Dowiedz się więcej i działaj na rzecz uwolnienia Dzigme Gjatso na stronie kampanii Free Tibetan Heroes.